Długa podróż z dzieckiem – jakie zabawki zabrać?

  Komentarze: 1

jakie zabawki zabrać w podróż?

Kilka razy w roku stajemy przed dylematem: jak zapewnić dzieciom wygodę, a sobie spokój w długiej podróży?
Najczęściej podróżujemy samochodem. Wtedy jesteśmy spokojni, bo można robić sobie przerwy, kiedy się ma ochotę, można też jakiś czas znosić grające zabawki, można głośno śpiewać albo słuchać audiobooków.

Niecodzienną atrakcją i jednocześnie wielką wyprawą jest podróż pociągiem lub samolotem. Staramy się uczyć dzieci, że w środkach transportu publicznego trzeba umieć się zachować. Przypominamy, że nie podróżujemy sami, że inni pasażerowie chcieliby odpocząć w ciszy, więc nie wolno hałasować ani kopać fotela przed sobą. Do tego można przygotować dziecku takie atrakcje, które zajmą jego uwagę na dłużej i maluch nie będzie się śmiertelnie nudził. Nasze tegoroczne hity to:

1) Kartka i ołówek. Mogą być kolorowanka i kredki, ale dziecko doceni najprostsze przybory, nawet notatnik mamusi. Będzie szczególnie wesoło, jeśli dołożymy odrobinę swojej uwagi, pochwalimy arcydzieło małego artysty, a może nawet sami coś narysujemy?

Dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju znikopisy, czyli magnetyczne tablice do rysowania. O dostała swoją w przedszkolu na Gwiazdkę kilka lat temu i prezent służy do dziś. Tablice z pisakiem na sznurku są doskonałe, bo upuszczony pisak daleko nie ucieknie, poza tym nie potrzeba do nich stolika, można rysować na kolankach.

2) Książeczki z naklejkami. Podoba mi się seria „Moda z naklejkami”, O i Zo doskonale sobie z nimi radziły już jako trzylatki. Wtedy przyklejały byle co byle gdzie. Teraz wiedzą, że poszczególne obrazki przedstawiają różne sytuacje i trzeba ubrać bohaterki tak, żeby wszystko pasowało. Na kartach z naklejkami są specjalne oznaczenia,  na której stronie trzeba danych naklejek użyć. Książeczki mają dobry stosunek jakości do ceny. Naklejek jest bardzo dużo, zajęcie dla dziecka na (w sumie) kilka godzin. Na najbliższą podróż mamy naszykowane Baletnice i Fruwające wróżki. Księżniczki tym razem zaczekają.

3) Magnetyczne gry podróżne. Granna stworzyła wspaniałą serię gier – łamigłówek o maleńkich gabarytach, ale wielkich możliwościach. Zadania stanowią nie lada wyzwanie nie tylko dla kilkulatka, ale i dla rodzica! Gry podzielone są na etapy o różnym stopniu trudności, podane są zadania i rozwiązania. Kiedy nauczymy dziecko zasad, samo zajmie się grą i nie będzie potrzebowało asysty w zabawie. Może się zdarzyć, że rodzic będzie chciał zabrać dziecku grę, aby sam mógł spróbować.

Dostępnych jest kilka rodzajów łamigłówek. Przetestowaliśmy trzy z nich: Wodny świat, Arkę Noego i Tangramy – zwierzęta. Te ostatnie szczególnie polecam dla małych dzieci, choć na okładce jest wiek 5+. Widziałam, jak trzylatek ułożył kotka i choć nie udało mu się rozwiązać zadania poprawnie, nie było kłopotu z rozpoznaniem, co przedstawia jego praca. W ten sposób można się bawić – nie rozwiązywać zadań, ale używać własnej wyobraźni do tworzenia nowych kształtów.

4) Książeczki z historiami obrazkowymi. Kto jeszcze nie zna serii MAMOKO, ten nie wie, co stracił. W tych książkach nie znajdzie się nawet jednego słowa, są za to szczegółowe ilustracje, w które można się godzinami wpatrywać. Na kolejnych kartach narysowane są przygody bohaterów – zwierząt, a dziecko może samo „czytać” książkę i na głos opowiadać, co przytrafiło się w Miasteczku MAMOKO. Wciągające zajęcie, już trzylatek dobrze radzi sobie z czytaniem tej książki. Pierwsze dwie części moje dziewczyny dostały od Cioci Kasi, kolejną kupiłam w księgarni internetowej, tak bardzo nam się spodobało.

Podobną serią przedstawiającą losy ludzkich bohaterów są książki z „… ulicy Czereśniowej„. Cudowne, wesołe rysunki i również ani jednego słowa. Ulica Czereśniowa to międzynarodowy bestseller. Znakomita propozycja również dla dzieci, które jeszcze nie radzą sobie z literkami. U małych i dużych rozwija spostrzegawczość.

 Co zabrać w podróż z dzieckiem?

I jeszcze o audiobookach: jest ich bardzo dużo i coraz więcej. Do naszych ulubionych należą książki Astrid Lindgren czytane przez Edytę Jungowską. Pipi, Lotta, Emil i wszystkie dzieci z Bullerbyn to niemal przyjaciele rodziny!

***

Oczywiście lista nie jest zamknięta, na rynku ciągle pojawiają się nowe propozycje, o wielu możliwościach pewnie nie wiem. Czy ktoś podzieli się swoim pomysłem?

 

 

Opt In Image
Chcesz wiedzieć więcej?
Zapisz się na newsletter!

Raz w tygodniu wyślę do Ciebie osobistego maila z samymi dobrymi wiadomościami.

Nie rozsyłam spamu!

Komentarze (1)

  1. Pani Ka:

    Ciocia Kasia jest zachwycona 🙂 Teraz ja skorzystam z Waszych propozycji,bo nie wszystkie książeczki znam.

Dodaj komentarz