Jak się hartować (i nie chorować)?

  Komentarze: 0

Hartowanie to poddawanie organizmu działaniom naprzemiennie wysokiej i niskiej temperatury. Skutkuje tym, że naczynia krwionośne w ciele człowieka są elastyczne, z łatwością kurczą się i rozszerzają.

Jak się hartować?

Przede wszystkim pamiętajmy o tym, żeby nie bać się zmian temperatury.

Dla człowieka – stworzenia ciepłolubnego – najtrudniej jest narażać siebie na niskie temperatury. Chłody wydają się nam nieprzyjemne, nie lubimy zmarzniętych dłoni ani szczypiącego w policzki mrozu. W chłodne jesienne i zimowe wieczory marzy się nam kubek z gorącą herbatą przed rozpalonym kominkiem, bo najprzytulniej jest w ciepełku.

Nie namawiam nikogo do przeziębiania się – wręcz przeciwnie, po wychłodzeniu należy czym prędzej się rozgrzać. Spróbujmy jednak znaleźć przyjemność w hartowaniu – poprawi się nasza odporność i wzrośnie poziom energii i zapału do działania.

Sauna

Najpopularniejszą i najbardziej skuteczną metodą jest pójście do sauny. Z sauny korzystamy raz w tygodniu, co w zupełności wystarczy, aby wspomóc swoją odporność. Na jedną wizytę przeznaczamy co najmniej półtorej godziny i uzbrajamy się w cierpliwość, bo sesje nagrzewania i wychładzania powinny trwać kilkanaście minut.

Sauna, oprócz tego, że poprawia odporność, ma też szereg innych zalet.

  • znakomicie wpływa na kondycję skóry,
  • pomaga pozbyć się toksyn z organizmu,
  • nieziemsko relaksuje ciało – redukuje stres i zmęczenie.

Niestety nie wszyscy mogą korzystać z sauny. Jeśli masz dolegliwości zdrowotne związane z sercem, ciśnieniem, cukrzycą lub cokolwiek, co budzi Twój niepokój, zapytaj lekarza, czy sauna jest dla Ciebie. Osoby z cerą naczynkową również powinny skonsultować swoje plany ze specjalistą.

Prysznic

Jeśli nie mamy dostępu do wysokich temperatur w saunie, wykorzystajmy prysznic we własnej łazience. Po zakończeniu codziennych czynności higienicznych polewamy całe ciało gorącą wodą. Gorącą, lecz nie wrzątkiem – temperatura wody powinna być tak wysoka, żeby dało się w niej wytrzymać bez wrażenia, że parzymy sobie skórę. Jednocześnie powinna być na tyle gorąca, żeby wyraźnie odczuwać jej rozgrzewający wpływ na nasze ciało. Skóra pod gorącym prysznicem robi się różowa, dobrze ukrwiona.

Teraz pora na zmianę temperatury – nastawiamy w prysznicu zimną wodę i schładzamy całe ciało, rozpoczynając polewanie od stóp i dłoni, kierując się w stronę serca, czyli kark i okolice klatki piersiowej chłodzimy na końcu.

Dobrze rozgrzane ciało nie odczuwa zimnej wody jako nieprzyjemnej – wręcz przeciwnie. To jest właśnie istota hartowania. Serię gorącej i zimnej wody powtarzamy 3-5 razy, zmieniając temperaturę wody co około minutę.

Nie zalecam powolnego obniżania temperatury. Jeśli biorąc gorący prysznic zmniejszamy temperaturę zbyt wolno, jedynie wychładzamy organizm, ale go nie hartujemy. Efekt hartowania uzyskujemy przy znacznych zmianach temperatury.

Ruch na świeżym powietrzu

Niedoceniany codzienny spacer może zdziałać cuda. Poprawia krążenie, dostarcza tlenu, ruch wspomaga produkcję endorfin – i jesteśmy zdrowi, szczęśliwi i pełni energii.

Przypomnę tylko, że jeśli nie wychodzimy z domu, wozimy pupę samochodem do pracy, tam siedzimy za biurkiem, a po przywiezieniu się do domu spędzamy wieczory przed telewizorem lub komputerem, to jesteśmy ospali, zmęczeni, i nieszczęśliwi. Brakuje nam zapału do działania, nic nam się nie chce, a na dodatek pupa rośnie.

Zwykle pamiętamy o zdrowych zaleceniach, kiedy mamy małe dzieci – że codziennie mają spędzać na dworze co najmniej dwie godziny, że bez względu na pogodę trzeba wyprowadzać je na spacer, że jak pada to parasol i kalosze. Kiedy jesteśmy na tyle duzi, żeby wyprowadzać się na spacer osobiście, często rezygnujemy z wyjścia na zewnątrz.

Tymczasem spacery i sport w chłodne dni hartują nas bardzo skutecznie! Wentylujemy płuca, dostarczamy sobie tlenu, pobudzamy krążenie i rozgrzani w środku opieramy się zewnętrznemu chłodowi.

Pada, nie pada – chodźmy na spacer. Podobno nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania 😉

Niska temperatura w pomieszczeniach

W przegrzewanych pomieszczeniach powietrze robi się suche. Kaloryfery i grzejniki zmniejszają wilgotność powietrza. To z kolei źle wpływa na nasz układ oddechowy – wysuszona śluzówka nie ochroni organizmu przed wirusami.

Aby nawilżać powietrze w mieszkaniu, możemy zainwestować w nawilżacze, wieszać na grzejnikach ceramiczne nawilżacze napełnione wodą (albo mokre ręczniki;)). Pamiętajmy też o codziennym wietrzeniu pomieszczeń. Szczególnie przyłóżmy się do wywietrzenia sypialni przed pójściem spać – 10 minut z otwartym oknem bez względu na temperaturę. Przyznaję, że w mroźną noc to bardzo trudne, ale próbujmy!

Prawidłowa temperatura to taka, gdzie zimą nosimy bluzki lub swetry z długim rękawem. Jeśli jest gorąco i rozbieramy się do podkoszulka, to oznacza, że w domu jest za ciepło.

Jeszcze jeden fakt na zachętę: Utrzymanie temperatury 19 stopni Celsjusza okaże się opłacalne finansowo, bo rachunek za ogrzewanie się zmniejszy.

***

Jeśli masz swój pomysł na hartowanie, podziel się nim w komentarzu. Pozdrawiam naprzemiennie: chłodno i gorąco!

Opt In Image
Chcesz wiedzieć więcej?
Zapisz się na newsletter!

Raz w tygodniu wyślę do Ciebie osobistego maila z samymi dobrymi wiadomościami.

Nie rozsyłam spamu!

Ten wpis jeszcze nie został skomentowany.
Dodaj pierwszy komentarz poniżej.

Dodaj komentarz