Jak wydawać mniej na zakupach?

  Komentarze: 1

Zdarzają się dni, kiedy wyprawa na zakupy kończy się czarną dziurą finansową. Wychodzimy do sklepu po podstawowe produkty spożywcze i drobną chemię, a wracamy z pełnym bagażnikiem i pustym portfelem. Hipermarkety kuszą wygodą robienia sprawunków, wszystko znajdziemy na jednej hali, wszystko w nieograniczonej ilości i wyborze przyprawiającym o zawrót głowy. I oczopląs.

Jak nie dać się na zakupach? Jak utrzymać kontrolę nad pieniędzmi? Jak kupić wszystko, ale wydać mniej?

Po pierwsze lista. Zrób w domu listę zakupów, dobrze zastanów się, czego będziesz potrzebować w najbliższym czasie i jakie produkty się kończą. W sklepie wkładaj do koszyka tylko i wyłącznie artykuły z listy. Przy okazji zaoszczędzisz czas, bo nie będziesz spacerować po sklepie i zastanawiać się, „czy to mi się może przydać?”.

Po drugie przygotuj się na niższe ceny. Sprawdź, co aktualnie jest w promocji, przygotuj kupony zniżkowe, kartę stałego klienta lub kartę programu lojalnościowego. Często przy kasie okazuje się, że karta upoważnia do dodatkowych zniżek.

Po trzecie zapytaj o rabat przy kasie. To mój ulubiony bonus za odwagę. Wprawdzie przy drobnych zakupach spożywczych mamy małe szanse na upust, jednak duże sklepy i salony firmowe znanych marek dopuszczają sprzedaż swoich towarów po niższej cenie. Kierownik sklepu może udzielić zniżki wysokości 5-15%. Wiele razy udawało mi się wynegocjować niższą cenę za buty albo spodnie.

Po czwarte nie rób zakupów spożywczych, gdy jesteś głodna. Na pewno nie będziesz mogła opuścić działu z wypiekami – te aromaty świeżo pieczonego chleba i bułeczek kuszą nawet „prawie najedzonych” klientów. Chwilę potem zabłądzisz w alejce z niezdrowymi przekąskami i nie będziesz wiedziała, jak z niej wyjść. Przy kasie okaże się, że połowa wartości koszyka to produkty nieplanowane.

Po piąte pilnuj się przy kasie. Nie dokładaj do koszyka wszystkiego, co widzisz, kiedy już stoisz w kolejce. Podczas kasowania produktów zwracaj uwagę na ceny, nie raz zdarzyło mi się, że czytnik nabił inną cenę, niż ta podana przy produktach na półce. W każdej chwili możesz poprosić o sprawdzenie, ile naprawdę kosztuje dany artykuł, a jeśli rzeczywista cena jest zbyt wysoka, możesz prosić o odłożenie produktu.

Po szóste unikaj kompulsywnych zakupów. Nie chodź na zakupy dla poprawy humoru, nie spaceruj między półkami w oczekiwaniu, że że znajdziesz coś, co może się przydać. Zwróć uwagę na swoje słabości i nie kupuj ich na zapas. Moją wielką słabością są artykuły papiernicze i biurowe. Uwielbiam kolorowe papiery, koperty, notatniki, karteczki, dziurkacze, wstążeczki, sznureczki, nożyczki, pisaki i zakreślacze… i wiele innych. Mam ich w domu bardzo dużo, i choć przydają się do prac artystycznych z dziećmi, z wielu rzeczy nie korzystałam od lat.

Po siódme sprawdzaj daty ważności/przydatności do spożycia. W dużych sklepach produkty schowane głębiej są świeższe i mają dłuższy termin przydatności, zwróć na to uwagę wybierając masło czy kefir. Szczególnie uważnie przyglądaj się produktom niepasteryzowanym, mam na myśli nie tylko nabiał, ale również oleje z pierwszego tłoczenia (lniany utlenia się już po dwóch tygodniach), świeże mięso i ryby, warzywa i owoce.

Po ósme udziel sobie pozwolenia na promocje. Ta zasada sprzeczna z zasadą pierwszą i szóstą, ale doskonale uzupełnia ideę oszczędzania na zakupach. Jeśli trafisz na promocję „2 w cenie 1” albo na znaczną obniżkę ceny, rozważ zakup. Gdy w promocji są często kupowane przez Ciebie produkty, weź je. Czasem warto wydać więcej, żeby następnym razem nie wydać nic, prawda?


Obiad w 20 minut – to możliwe!

  Komentarze: 0

Aby przygotować posiłek w mniej niż pół godziny nie musisz kupować gotowców i zamrożonych potraw.
Gotowe dania przygotowane do odgrzania w mikrofali lub w piekarniku pełne są substancji, które niewiele mają wspólnego ze zdrowym jedzeniem. Zanim kupisz taką „potrawę” w sklepie, sprawdź, jaką ma zawartość. Jeśli znajdujesz w niej nazwy składników, których nie używasz do gotowania w swojej kuchni – zastanów się, czy chcesz TO jeść.
Aby szybkie przyrządzenie zdrowej kolacji lub obiadu było możliwe również w Twoim domu, użyj kilku moich sposobów:

1. Rano gotuj w dwóch garnkach. W jednym owsianka lub kasza manna na śniadanie (ugotowanie jej zajmuje nie więcej niż 10 minut!), w drugim ryż lub kasza na obiad. Po odcedzeniu i ostudzeniu można ją przechowywać w lodówce aż do kolacji lub nawet do następnego dnia.

2. Wybieraj produkty białkowe, które nie wymagają długiej obróbki termicznej. Najlepiej sprawdzają się ryby i pierś kurczaka. Można je dusić, piec lub gotować na parze. Małe kawałki będą gotowe szybciej, niż duże.

3. Wybieraj warzywa, które świetnie smakują surowe. Idealne są sałaty, papryka, pomidor, cebula. Kiszona kapusta i ogórki zawsze powinny być w lodówce. Same w sobie stanową zdrową „jarzynkę”, która nie wymaga dodatkowego przyrządzania, są dostępne przez cały rok, najlepsze zimą, kiedy mamy ograniczony dostęp do świeżych warzyw.

4. Gotuj zupy. Na łyżce oliwy podsmaż cebulę i czosnek. Dodaj takie warzywa, które akurat masz pod ręką. Ziemniaki po ugotowaniu i zmiksowaniu sprawią, że konsystencja zupy będzie kremowa i gęsta.
Warzywa w zupie ugotują się szybko, jeśli pokroisz je w drobną kostkę. Możesz skorzystać z mrożonych surowych warzyw.

5. W weekendy lub kiedy masz więcej czasu wolnego gotuj na dwa – trzy dni. Odgrzewanie trwa krócej niż gotowanie, a niektóre potrawy, na przykład te z kapustą (kapuśniak, kwaśnica, kapusty duszone jako dodatek do drugiego dania, bigos) oraz te z warzywami strączkowymi (grochówka, zupa z soczewicy, fasolka po bretońsku) smakują lepiej właśnie na drugi, a nawet trzeci dzień!

6. Gotuj „bazy” pod potrawy. Ugotowanie większej ilości soczewicy czy grochu może stanowić bazę pod sałatkę – wystarczy dodać oliwy, natki pietruszki, cebulki, tuńczyka z puszki. Może być podstawą farszu do naleśników, białkowym dodatkiem do zupy, albo bazą odżywczej pasty na kanapki. Przyprawiamy, czym lubimy.

7. Zamrażaj gotowe porcje w ilości „na jeden raz”. W zamrażarce mogą czekać na zjedzenie nawet kilka tygodni. Rozmrożenie gotowego posiłku zajmuje zaledwie parę minut. Ten sposób spodoba się wszystkim, którzy nie lubią marnować jedzenia.

8. Jajecznica i jajka sadzone – takie proste dania na pewno nie zajmują dużo czasu. Po zetknięciu z rozgrzaną patelnią jajka ścinają się w błyskawicznym tempie. Są sycące i bardzo zdrowe, wiec jeśli lubisz – przypomnij sobie o nich, kiedy czas ucieka.

9. Makaron ugotowany na szybko. Dodaj do niego, co masz pod ręką. Najprostsza wersja to podsmażony na oliwie czosnek i odrobina startego parmezanu lub innego twardego sera. Możesz dodać pomidory, paprykę, cebulę. Możesz podsmażyć mielone mięso, a nawet gotowane mięso z rosołu. Ja dodaję czasami porcję domowego pasztetu – znakomicie łączy się z gorącym makaronem i smakuje wybornie. Łasuchom posmakuje dodanie do makaronu twarogu z cukrem i cynamonem – czy ktoś pamięta takie danie z przedszkola lub szkolnej stołówki? Okazało się hitem w rankingu moich dzieci, polecam!

***

Kto ma pomysł na uzupełnienie tej listy? Wszelkie komentarze mile widziane.


Jak szybko ugotować makaron, ryż i kaszę?

  komentarze 3

Jak szybko ugotować makaron, ryż i kaszę

To świetny sposób na przyspieszenie gotowania nawet o kilka(naście) minut!

W czajniku elektrycznym zagotuj wodę. Przelej do garnka, doprowadź do wrzenia. Jeśli potrzebujesz więcej wody, natychmiast zagotuj drugą porcję w czajniku i dolej do garnka.

Jeśli gotujesz makaron, do wrzątku wlej trochę oliwy – makaron nie będzie się zlepiał po odcedzeniu. Możesz dodać sól i 2-3 ząbki czosnku. Wsyp makaron i gotuj do uzyskania ulubionej miękkości.

Ryż i kaszę gotuje się w osolonej wodzie, uważając, żeby ziarna się nie rozgotowały.

Doprowadzanie wody do wrzenia w garnku, bez posłużenia się czajnikiem, wydłuża czas gotowania. Korzystając z mojego sposobu oszczędzisz 5-7 minut na gotowaniu w garnku trzylitrowym i 15-20 minut na gotowaniu do 10 litrów wody.


Dokarmianie i przechowywanie żytniego zakwasu – poradnik

  Komentarze: 0
zakwas na żytni chleb, kiszenie żurku

Kiszenie żuru, dokarmianie zakwasu

Masz w lodówce odrobinę zakwasu. Być może jest od kogoś, kto sam go wyhodował, albo została odrobina po upieczeniu pierwszego chleba. Co zrobić, żeby starczyło na następny wypiek? To proste: dokarmiać!

(więcej…)


Dlaczego warto czytać dzieciom?

  komentarze 2

dlaczego warto czytać dzieciom

Na dzisiaj miałam zaplanowany zupełnie inny post do opublikowania, ale Radio RMF Classic przypomniało światu, że dzisiaj jest 2 kwietnia – Światowy Dzień Książki dla Dzieci!

Dlaczego warto czytać dzieciom?

1. Dajemy dzieciom miłość. Kiedy im czytamy, dzieci czują się ważne i kochane. Budujemy ich poczucie własnej wartości, dajemy im wielkie wsparcie. Lepiej przeczytać dziecku bajkę, niż włączyć ją w telewizorze.

2. Wzmacniamy więź – dziecko czuje naszą obecność, nasze ciepło, słyszy nasz głos. Śmiejemy się z tych samych rzeczy i przeżywamy te same przygody. Robimy coś razem!

3. Stymulujemy wyobraźnię dziecka. Kiedy dziecko słucha opowieści, tworzy w główce obrazy zgodnie z usłyszanymi słowami. Musi ten opis samo narysować w myślach.

4. Poszerzamy słownictwo dziecka. W książkach znajdziemy mnóstwo nieużywanych potocznie słówek. Niekiedy trzeba będzie je tłumaczyć, wyjaśniać ich znaczenie. A nasze dziecko będzie mówić coraz więcej i coraz ładniej.

5. Zdobywamy tematy do rozmowy i przykłady do nauki. Omawiamy przygody bohaterów przeczytanych bajek, odnosimy je do przeżyć naszego dziecka. Po przeczytaniu książeczki „Franklin rządzi się” wystarczy w odpowiedniej chwili przypomnieć dziecku, że nikt się nie chciał z Franklinem bawić…

W naszym domu książki nie potrzebują Święta, by być czytane (i oglądane). Może czasem przydałoby im się więcej delikatności, bo O i Zo darzą je tak wielką miłością, że zabierają je ze sobą WSZĘDZIE. Do przedszkola. Do samochodu „na drogę”. Na weekend u Babci i Dziadka. Do łóżka – tam zawsze zabierają po kilka, często usypiają z otwartą książką, patrząc na kolorowy obrazek i marząc o książkowym świecie. Do łazienki… no dobrze, tutaj książki mają zakaz wstępu, bo mogą się zamoczyć. Pakują je w torby i plecaki. I chodzą do biblioteki, wypożyczając przy każdej wizycie 5 książek z działu dziecięcego. Dwie wybiera O, dwie Zo, jedną ja. Czytamy codziennie przed snem, czasami również w ciągu dnia. Rzadko kończy się na 20 minutach lektury, O i Zo zawsze proszą o jeszcze.

Od kilku miesięcy Babcia Malinka i Dziadek Edzio przywożą dzieciom książki w prezencie, gdy przyjeżdżają z wizytą. Poprosiliśmy, żeby nie kupowali słodyczy i drobnych zabawek (chodzi o tzw. „chińszczyznę” – toksycznie pachną, szybko się psują, krótko cieszą). O i Zo od razu angażują Babcię do wspólnego czytania. Jak się zabrały do „Panny Kreseczki”, to nie chciały robić przerwy na kolację, taka była zabawa!

Babcia Elena przywozi książki w języku rosyjskim. I znowu jest wesoło, O i Zo powtarzają potem zapamiętane słówka albo całe fragmenty wierszyków. Ostatnio Zo znalazła na podłodze robaczka i krzyczy: „TARAKAN!” To nie był prawdziwy karaluch, ale w jej ustach brzmiał naprawdę groźnie.
Kochani, czytajmy dzieciom.
*
Jakie są Wasze ulubione książki dla dzieci?


Wiosenne porządki w 5 krokach

  komentarze 4

wiosenne porządki w 5 krokach

Wiosenne porządki. Zawsze odkładam je na później, bo zawsze mam pilniejszą sprawę do załatwienia. W tym roku planowałam rozpocząć wielkie sprzątanie z nadejściem wiosny, spóźniłam się ponad 2 tygodnie. Chociaż… Tak naprawdę lubię sprzątać. Lubię widzieć szybki efekt moich działań. I, jak każdy, uwielbiam przebywać w czystym domu, gdzie wszystkie rzeczy mają swoje miejsce, kapcie nie lepią się do podłogi, a przez szyby widać świat, zupełnie, jakby tych szyb nie było. Żeby uporać się ze sprzątaniem szybko i skutecznie, zacznij od moich 5 kroków.

1. Porządek. Po pierwsze i najważniejsze: zanim zaczniesz sprzątać, zrób porządek. Najpierw niech wszystkie rzeczy trafią na swoje miejsce. Ubrania odłóż do szafy lub do kosza w pralni. Buty do szafki w przedpokoju. Zabawki… na miejsce. Przeczytane gazety i magazyny do pojemnika na makulaturę. Wszystko, co zostało na wierzchu trzeba będzie przekładać i przesuwać – lepiej od razu je odłóż na swoje miejsce.

2. Jedno na raz. Sprzątaj tylko jedno pomieszczenie w danej chwili. Najpierw łazienka. Potem kuchnia. Potem jeden pokój… i tak do końca, kolejność dowolna. Unikniesz poczucia, że „wszystko rozgrzebane” i „nic nie skończone”. W gruntownym sprzątaniu, na przykład wiosennym, ważne jest podzielenie pracy na etapy. Każdy skończony etap to powód do radości i satysfakcja, że coś już masz zrobione.

3. Od góry do dołu. Dzięki tej zasadzie unikniesz powtarzania tych samych czynności. Ja zawsze zaczynam od sufitu. Odkurzacze mają specjalną włochatą nakładkę, która świetnie nadaje się do odkurzania kątów. Najpierw pozdejmuj pajęczyny. Odkurz i od razu przetrzyj wilgotną szmatką lampy, żyrandole, kinkiety. Odkurz wierzchy szaf, półek, komód, nie zapomnij o wiszących szafkach w kuchni i łazience. I przetrzyj wilgotną ściereczką.

4. Dokładnie. To w końcu wiosenne porządki! W łazience przejrzyj kosmetyki, w kuchni i spiżarni produkty żywnościowe. Wyrzuć puste opakowania i wszystkie artykuły, które się przeterminowały i których nie używasz. Opróżnij wszystkie szafki, jedna po drugiej. Umyj meble w środku i na miejsce odkładaj tylko te rzeczy, które chcesz zatrzymać. To samo z szafami na ubrania: trzymaj w nich tylko to, w czym będziesz chodzić. Ubrania zniszczone wyrzuć. Takie, które już Ci się nie podobają albo nie pasują – sprzedaj na Allegro, eBayu albo oddaj komuś, kto bardziej ich potrzebuje. Odkurz szafki z książkami. Odśwież zasłony, firany, rolety. Nie zapomnij o drzwiach, gniazdkach elektrycznych, włącznikach światła, obrazach na ścianach, sprzęcie RTV i wszystkich najmniejszych bibelotach.

5. Nadaj połysk. Ostanie czynności zrobią oczywiście najlepsze wrażenie. Umyj okna i parapety. Odkurz i umyj podłogi. Przetrzyj lustra na wysoki połysk. Wstaw świeże kwiaty do wazonu i już. Teraz zaparz sobie zieloną (a jakże!) herbatkę, usiądź i ciesz się chwilą. Już wiosna!

 


Babeczki maślane z żurawinkami

  komentarze 2

maślane babeczki drożdżowe

To jedno z ulubionych śniadań mojej rodzinki. Najczęściej przygotowuję je na sobotę lub niedzielę, ale zdarza się i święto w środku tygodnia. W końcu każdy powód jest dobry, by upiec te pyszniutkie babeczki / muffinki.
Potrzebne będą:
1/2 szklanki ciepłego mleka
25 g świeżych drożdży
1/2 szklanki cukru
1/2 kg mąki pszennej
5 jajek
200 g (kostka) miękkiego masła
szczypta soli
1 1/2 szklanki suszonych żurawin lub rodzynków

Ciasto trzeba przygotować dzień wcześniej, powinno przespać się w lodówce.

1. W dużej misce przygotuj rozczyn: w ciepłym mleku rozpuść drożdże, dodaj 2 łyżki cukru, odstaw na kilka minut. Drożdże szybko zaczną pracować – pierwszą oznaką będą drobniutkie pęcherzyki powietrza na powierzchni. Kiedy rozczyn podwoi objętość…

2. Do gotowego rozczynu dosyp pozostały cukier, rozmieszaj. Dodaj mąkę, sól i jajka. Dokładnie wyrób na gładkie ciasto. Maszyny do mieszania na pewno ułatwią pracę, ale moja Mama zawsze mówi, że ciasto drożdżowe potrzebuje stu ruchów ręką.

3. Do wyrobionego ciasta dodawaj małymi porcjami masło. Musi być w temperaturze pokojowej, tylko wtedy dobrze połączy się z ciastem. Wyrabiaj, wyrabiaj, wyrabiaj. Ciasto będzie miękkie i baaardzo klejące, będzie też pięknie pachnieć, a dzieci będą chciały jeść je na surowo. Nie pozwól na to, żeby nie stracić jutrzejszego śniadania!

4. Na koniec dodaj żurawinki i dobrze wymieszaj.

5. Przykryj miskę wilgotną ściereczką i odstaw w spokojne miejsce, z dala od przeciągu. Zimą zawsze stawiam miskę przy grzejniku, jestem pewna, że dzięki temu ładnie rośnie.

6. Co jakiś czas zaglądaj do ciasta, kiedy podwoi swoją objętość, trzeba je ponownie wyrobić, tylko tyle, by wypuściło powietrze. Owiń miskę folią i odstaw do lodówki.

7. Ciasto powinno spędzić w lodówce co najmniej 6 godzin. Dobrym pomysłem jest zostawienie go tam na noc, choć cała doba na pewno mu nie zaszkodzi.

8. Następnego dnia rano wyjmij ciasto z lodówki, zdejmij folię. Przygotuj foremki na babeczki / muffinki, wysmaruj je tłuszczem lub wyłóż papilotkami.

9. Ręcznie formuj kulki, powinny być takiej wielkości, by nie wystawały za krawędź foremki. Poczekaj, aż babeczki / muffinki wyrosną.

10. Rozgrzej piekarnik do 190 stopni Celsjusza. Wyrośnięte babeczki posmaruj mlekiem, włóż do piekarnika i piecz 15-20 minut, aż się ładnie zarumienią.

To będzie bardzo pyszne śniadanie.

 

maślane babeczki drożdżowe z żurawinami

Historyjka z życia wzięta: Kiedyś zdarzyło się, że miałam Naprawdę-Mało-Czasu na przygotowanie śniadania. Wsadziłam niewyrośnięte babeczki do zimnego piekarnika. Ustawiłam 190 stopni i poszłam do łazienki nadzorować szorowanie mleczaków. I wiecie co… też się upiekły. Smakowały równie wspaniale, wyrosły! Jak tu nie podzielić się Takim Przepisem!


Jak upiec chleb żytni na naturalnym zakwasie

  komentarzy 7

Chleb żytni na zakwasie

Masz już zakwas – pora piec chleb. Pierwszy, najbardziej klasyczny i najgłębiej zapadający w pamięć to chleb pełnożytni na zakwasie. Zapach trochę kwaśny, trochę słodki. Idealna wilgotność. Chrupiąca skórka. Przechowuje się doskonale nawet kilkanaście dni!

(więcej…)


Ekologiczny odświeżacz powietrza

  Komentarze: 0

ekologiczny odświeżacz powietrza

Przygotuj „domowej roboty” ekologiczny odświeżacz powietrza. Męczą Cię zapachy chemiczne i sztuczne? Masz wrażenie, że bardziej zanieczyszczają, niż odświeżają powietrze, którym oddychasz w domu? To rozwiązanie jest dla Ciebie.

Nadaje się do niewielkich pomieszczeń. Ilość sody użytej do przygotowania pojedynczego słoika nie ma wystarczających „mocy przerobowych”, aby odświeżyć cały dom lub hol, ale warto spróbować i zobaczyć, czy takie naturalne historie nam odpowiadają.

Potrzebne będą:

Najpierw odmierz materiał: odrysuj otwór słoika, wytnij zostawiając kilka centymetrów na falbankę, która sprawia, że odświeżacz jest też ozdobą 😉

Jak to zrobić?

Napełnij słoik sodą oczyszczoną do 1/3 objętości.
Dodaj 20-40 kropel ulubionego olejku eterycznego.
Przykryj materiałem i przewiąż mocno sznurkiem, aby przypadkiem nie wysypać zawartości.
Co kilka dni wstrząśnij słoikiem, żeby zapach dłużej się uwalniał, a soda absorbowała niechciany zapach.

Jak działa ekologiczny odświeżacz powietrza na bazie sody oczyszczonej?

Soda oczyszczona ma właściwości absorpcyjne, pochłania nieprzyjemne zapachy. Naturalne olejki eteryczne są dobre dla Ciebie i środowiska. Nie szkodzą, za to przyjemnie i delikatnie aromatyzują powietrze.

odświeżacz powietrza domowej roboty,

Odświeżacz powietrza na bazie sody oczyszczonej i olejków eterycznych

Do kuchni wybierz zapach cytrusowy (cytryna i grejpfrut zawsze świetnie się sprawdzają), do łazienki olejek sosnowy, cytrynowy lub kwiatowy. W garderobie najlepiej sprawdzi się lawenda. Eksperymentuj z zapachami i ciesz się efektem!
***

Jaki zapach najbardziej do Ciebie przemawia? Jakiego najchętniej używasz i w którym pomieszczeniu najczęściej używasz odświeżaczy?


Jak zrobić żytni zakwas na chleb

  Komentarze: 0

żytni zakwas na żytni chleb

Nie ma większej satysfakcji w kuchni, niż upieczenie własnego chleba. Ten staropolski żytni na zakwasie jest oczywiście na samym szczycie listy.

Zanim zabierzesz się za wypiekanie, trzeba przygotować zakwas. Można dostać zakwas od koleżanki, ale tutaj jest prosty przepis na własny:

Na początek potrzebne będą:

  • mąka żytnia razowa (typ 2000)
  • przegotowana ciepła woda.

Niezbędne akcesoria to waga kuchenna, 1,5-litrowy słoik i łyżka. Mąkę żytnią razową (typ 2000) można kupić w hipermarketach i dużych sklepach, a także w sklepikach ze zdrową żywnością. Niektóre małe sklepy sprowadzą dla Ciebie taką mąkę na specjalne zamówienie.
Wyhodowanie pierwszej porcji zakwasu na chleb zajmuje 5 dni, więc podziel pracę na etapy:

Dzień pierwszy

W szklanym słoiku połącz 100 g mąki żytniej razowej z 100 g wody. Dobrze wymieszaj łyżką, masa powinna mieć konsystencję musztardy, błota lub gęstej śmietany. Przykryj słoik ściereczką albo folią aluminiową, nie zakręcaj go szczelnie, powietrze powinno swobodnie przepływać. Odstaw słoik w spokojne, ciepłe miejsce na 48 godzin.

Dzień drugi

Nie przeszkadzaj zakwasowi, niech pracuje w spokoju.

Dzień trzeci

Minęło już 48 godzin. Zakwas w słoiku wygląda i pachnie inaczej niż tuż po przyrządzeniu. Pojawiły się w nim pęcherzyki powietrza, które dobrze widać przez ściankę słoika. Zapewne zwiększył też swoją objętość. To oznacza, że zakwas już pracuje. Trzeba go teraz dokarmić – do słoika dodaj 50 g wody i 50 g mąki żytniej razowej. Wymieszaj, przykryj i odstaw na 24 godziny.

Dzień czwarty

Po kolejnej dobie czas na kolejne dokarmianie. Do słoika dodaj po 100 g wody i mąki. Wymieszaj i odstaw.

Dzień piąty

Twój zakwas pracował już kilka dni i teraz jest go wystarczająco dużo, by upiec chleb.
Podstawowy przepis na żytni chleb na zakwasie znajdziesz w Od kuchni :).

OK, nie wszystkie rytuały są konieczne.

Możesz nie mieć glinianego dzbanka, tylko szklany słoik.

Możesz mieszać zakwas łyżką metalową, a nie drewnianą.

Ważne jednak, żeby zakwasu nie trzymać w plastiku lub metalu.

Naczynia myte w zmywarce są pokryte nabłyszczaczem, więc łyżkę i słoik dobrze wypłucz pod bieżącą wodą, zanim ich użyjesz.

Dbaj o swój zakwas i patrz, co z niego wyrośnie.

zakwas na żytni chleb, kiszenie żurku

Kiszenie żuru, dokarmianie zakwasu

Zakwas widać w słoiku po prawej stronie. W słoiku po lewej kisiłam żur, o nim napiszę innym razem.

***

Jeśli chcesz poczytać, jak się opiekować zakwasem, zapraszam do posta Dokarmianie i przechowywanie żytniego zakwasu.

Polecam też Jak upiec chleb żytni na naturalnym zakwasie. Zawsze wychodzi wyśmienicie!

Czy udało Ci się coś wyhodować? Podziel się w komentarzu swoimi osiągnięciami, chętnie przeczytam!